Rosjanin przez chwilę siedział bez ruchu, szklistym wzrokiem wpatrując się w paczuszkę. .
Jaki mam znak zodiaku, a potem zemdlał. Równie dobrze ja mogę być. Lub w nocy.. Charlotte weszła chwiejnym krokiem w szarą strefę, niosąc pudła z materiałami. Była wyraźnie zestresowana. Wydawało się jej, że jest zbyt młoda, by wykonywać tę pracę. Miała osiemnaście lat. Potem poczuła zapach. Naprawdę przykry zapach przenikał przez filtry. Jej partner pchnął dalsze drzwi i weszli do środka. Falistość szybki kasku zniekształcała obraz, czuła się jak w gabinecie luster. W środku skafandra dominował zapach małp. Wokół panowała cisza, a małpiarnia nie jest miejscem cichym. Ta cisza męczyła Charlotte jeszcze bardziej niż smród i gorąco.. Posłuszeństwa. A już żadne inne jagnię nie nasłuchało się tylu strasznych opowieści o Wędrowcu. Sprawnieprzeprowadzone przynosi niemalnatychmiastowe efekty.. - Podziwiam cię, Christianie. Gdybym tylko mógł cofnąć czas, sam założyłbym prywatną spółkę kapitałową. -Westchnął głośno. - Piętnaście miliardów dolarów... To naprawdę niesamowite.... Gdzie się ukrywałem? U kogo?... Nieważne... To nie ma nic do rzeczy. Zresztą nie bardzo pamiętam... Przez cały czas byłem jak nieprzytomny. To mi się niekiedy zdarza... Wałęsałem się... Nie wiem gdzie i po co... Jak byłem mały, miałem wypadek. Pęknięcie podstawy czaszki i wstrząs mózgu. Mówiłem już o tym na początku. I od tego czasu zdarza się, że szajba mi odbija.... Cały dzień był ciężki. Dochodzenie utknęło w martwym punkcie. Choć znaleziono nielicznych świadków, którzy mogli widzieć MG na trasie z Waszyngtonu do Pensylwanii, nikomu nie przyszło do głowy patrzeć, czy jedzie za nim jakiś wóz. Trudno było liczyć, że ktoś taki się znajdzie.. Morti. Drzwi umarłych. Upiorne drzwi. ^-^. Stockman także sięgnął po szklaneczkę..